Treść kazania wygłoszonego w Farze Poznańskiej dnia 15 kwietnia 2010r.

Bez kategorii Komentarze są wyłączone

Na usilną prośbę wiernych publikuejmy kazanie jakie wygłosił w Farze Poznańskiej podczas Mszy Requiem x. Ksawery Wilczyński:

To dla mnie wielkie wyróżnienie by móc sprawować Najświętszą ofiarę w tym szczególnym dla Poznania kościele, prastarej Farze. Dziękuję za życzliwość mojemu przyjacielowi x. proboszczowi tutejszej kolegiaty i Wam za przybycie. Moja radość jest tym większa, że Msze Świętą sprawuję wg. Mszału św. Piusa V, tej samej w której sprawowali ojcowie jezuici rezydujący w XVIII wieku przy tym kościele. Ofiarę tej mszy składam w intencji ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem aby Bóg miłosierdzia powołał ich czem prędzej do chały Nieba.

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Katastrofa pod Smoleńskiem z 10 kwietnia b.r a także zbrodnia katyńska z 10 kwietnia 1940 r. pokazują nam jak kruche jest nasze życie, jak szybko biegnie czas. W średniowieczu często mawiano Memento Mori, pamiętaj o śmierci. Było to nawet pozdrowienie w czasie Wielkiego Postu. Skąd to przywiązanie do pamiętania o śmierci. Nie po to by szukać jej wszędzie i zawsze, ale ma nam ono uzmysłowić przede wszystkim fakt, że życie na Ziemi jest tylko krótką wędrówką a naszym celem ostatecznym Ojczyzna Niebieska, którą mamy mieć nieustannie przed oczami duszy.

Przeżywamy Czas Miłosierdzia, okres szczególnych łask, jakimi Chrystus nas obdarza. Korzystajmy więc z nich póki czas miłosierdzia jeszcze trwa. Pan Jezus mówił przecież do s. Faustyny: „Nim przyjdę jako sędzia sprawiedliwy przychodzę wpierw jako król Miłosierdzia”. Zadajemy sobie pytanie jak to możliwe by w przeddzień tego święta mogło stać się to wydarzenie. Odpowiedź zna tylko Bóg. Jednak nasuwa się pytanie osobliwe, a jednak ważne, Polsko czy idziesz właściwą drogą? Drogą Dekalogu i Ewangelii, Droga Apostołów. Pytanie to tym ważne że Polska jest ojczyzną jak czytamy w wielu orędziach szczególnie wybraną i umiłowaną przez Maryję, Matkę Boga samego. Ona sama przecież dnia już 08 maja 1610 r. sama powiedziała do sługi Bożego w objawieniu Juliusza Mancinelliego, Ego sum Regina Poloniae, Ja jestem Królową Polski.  Czyli nie człowiek ale   koronował wpierw Maryję, ale to ona sama powiedziała że jest królową Polski, królową naszego narodu.

Zastanówmy się czy Boża Wszechmoc i Sprawiedliwość nie mówi nam poprzez różne znaki w tym i tragedie czy właściwie żyjemy i komu cześć oddajemy. Czy Pan Bógjest zawsze na pierwszym miejscu, czy może pieniądz, władza, sukces. Pamiętajmy, że w przykazaniu o miłowaniu bliźniego wpierw jest będziesz miłował Pana Boga swego. Choć miłosierdzie Boże jest niezgłębione jednak zaraz obok niego kroczy Sprawiedliwość, któż się przed nią może uchować?

Czy rząd polski do końca i w pełni chroni życie nienarodzonych, czy wystarczająco chroni rodzinę, broni krzyża, czy Jezus Chrystus jest ogłoszony w wymiarze społecznym Królem Polski tak jak sam Pan Jezus tego chciał mówiąc poprzez bł. Rozalię Celakównę? Te jak i wiele innych pytań w obliczu tej katastrofy, gdzie zginęło tyle ofiar wołają. I ten głos dochodzi do każdego z nas. Jestem pewien, że wiele nieszczęść by nie było gdyby naród wspólnie modlił się za swoich rządzących, za Kościół, gdyby po każdej cichej Mszy w kościele zmawiano modlitwę do św. Michała Archanioła. Módlmy się za te wszystkie dusze by jak najszybciej mogły znaleźć się w ojczyźnie niebieskiej, do której każdy z nas jest powołany.

Życzę sobie i Wam aby tak mocno pokochać Ojczyznę, Kościół i każdego człowieka by stając przed Trybunałem Sprawiedliwości Bożej móc usłyszeć, wejdź do radości Pana swego. Amen

Relacja z obchodów w Koszutach Małych

Bez kategorii Komentarze są wyłączone

Uroczystość sobotnia w Koszutach Małych zgromadziła blisko 50 wiernych z okolic oraz Bydgoszczy i Poznania. Podczas kazania ksiądz proboszcz nakreslił nam bliżej życiorys o. Juliusza Manicinellego oraz powiązania jego z Polską i kultem sw. bpa Stanisława.  Po Mszy Świętej w rycie klasycznym było Nabożeństwo Majowe i odegrany hejnał. Na koniec wielu uczestników postanowiło zrobić sobie zdjęcie pamiątkowe.

Msze Święte w rycie klasycznym będą odprawiane w tej parafii odtąd nie w pierwszą ale drugą sobotę każdego miesiąca o godz. 13.00.

o. Juliusz Mancinelli i Najświętsza Maryja Panna 8 Maj Roku Pańskiego 1610

Bez kategorii Komentarze są wyłączone

Obchody 400 – Lecia ogłoszenia się N.M.Panny królową Polski.

Dnia 8 Maja Roku Pańskiego 2010 w Archidiecezji Gnieźnieńskiej w parafii pw. św. Bartłomieja w Koszutach Małych koło Słupcy będą miały miejsce obchody 400 – Lecia objawienia o. Juliusza Mancinellego. Uroczystości rozpoczną się o godz 10.00 Mszą Świętą Śpiewaną w rycie klasycznym ze specjalnym okolicznościowym kazaniem, po której zostanie odprawione nabożeństwo majowe a o godz 12.00 starym zwyczajem tego sanktuarium zagra hejnalista. Inicjatywę nad tymi wydarzeniami obejmuje parafia, Stowarzyszenie Mancinellego i Societas Maior Polonia Pro Missa Tridentina (tradycja-poznan.pl).

Wydarzenie to związane jest z objawieniami, podczas których NMPanna poleciał nazywać się Królową Polski, miało to miejsce 8 Maja 1610 r. Celem szerszego zapoznania czytelnika z historią tego wydarzenia zamieszczamy tekst x. Ksawerego Wilczyńskiego nt. objawień o. Mancinellego:

“400 lat temu NMP głosiła się Królową Polski”

W narodzie polskim wyczuwano od zarania dziejów, że wszelkie dobro pochodzi od Boga i Bogu należy je składać przez Maryję. Matka Boża wybrała sobie Polaków i obda­rzyła ich wyjątkową łaskawością. Osobiście wyraziła życze­nie, aby Polskie Królestwo oddać Jej w opiekę. Jeszcze przed ślubami Jana Kazimierza sama nazwała się „Królową Polski”. Fakt ten miał miejsce we Włoszech w roku 1608.

Żył wtedy w Neapolu sławny ze swej świętości i Bożych darów jezuita, ojciec Juliusz Mancinelli (1537-1618); bliski przyjaciel króla polskiego Zygmunta III Wazy. Był on wiel­kim misjonarzem. Apostołował w Europie, przeszedł pieszo dużą część Azji i Afryki. Miał opinię proroka i cudotwórcy. Zakładał wiele dzieł miłosierdzia, a tam gdzie przybył, stwierdzano liczne nawrócenia. Kapłan ten odznaczał się wielkim nabożeństwem do Niepokalanej i świętych polskich, szczególnie zaś czcił świętego Stanisława biskupa i świętego Stanisława Kostkę. Modlił się też często za Polskę.

Gdy 14 sierpnia 1608 roku ojciec Juliusz Mancinelli za­topiony w modlitwie w klasztorze Gesu Nuovo w Neapolu pragnął oddać najgłębszą cześć Wniebowziętej, ukazała mu się Niepokalana Dziewica z Dzieciątkiem na ręku. Była okryta królewską purpurą. U Jej stóp klęczał święty Stani­sław Kostka. Ojciec Juliusz nigdy nie widział Maryi w tak wielkim majestacie i zapragnął pozdrowić Ją takim tytułem, jakim jeszcze nikt Jej nie uczcił. Wtedy Najświętsza Panna powiedziała: ,,A czemu Mnie Królową Polski nie zowiesz? Ja to królestwo wielce umiłowałam i wielkie rzeczy dlań zamierzam, ponieważ osobliwą miłością ku Mnie pałają jego synowie”.

Wkrótce potem, za zezwoleniem swych przełożonych, którzy zbadali to objawienie, ojciec Mancinelli przekazał wiadomość o nim swojemu przyjacielowi, jezuicie, ojcu Mikołajowi Łęczyckiemu. Za jego pośrednictwem dotarła ona do króla Zygmunta III Wazy. Ucieszony król, ksiądz Piotr Skarga i cały zakon jezuitów szybko rozgłosili, że sa­ma Bogarodzica raczyła nazwać się i ogłosić Królową Polski i że „wielkie rzeczy dla nas zamierza”. Entuzjazm w naszej ojczyźnie był niewypowiedziany. Przekazywano sobie tę wspaniałą wiadomość, że Matka Boża wybrała na swe na­rzędzie włoskiego kapłana, aby nikt nie mógł nam zarzucić, że sami Polacy to wymyślili.

W 1610 roku wybrał się ojciec Juliusz pieszo do Polski jako pielgrzym. Chciał ujrzeć państwo, które jest Króle­stwem Maryi. Mając 73 lata podjął długą, pełną niebezpie­czeństw drogę z Neapolu do Krakowa.

Gdy 8 maja 1610 roku zjawił się w Krakowie, pierwsze kr
oki skierował do katedry wawelskiej. W czasie odprawia­nia Mszy świętej za pomyślność naszego królestwa, ukazała mu się ponownie Maryja w olśniewającym majestacie i po­wiedziała te słowa:

„Ja Jestem Królową Polski. Jestem Matką tego narodu, który jest Mi bardzo drogi, więc wstawiaj się do Mnie za nim i o pomyślność tej ziemi błagaj nieustannie, a Ja będę ci zawsze, tak jak teraz, miłościwą”.

Dni pobytu ojca Mancinellego w Krakowie były dla mia­sta dniami szczególnego uniesienia religijnego. Długo prze­trwała pamięć o pątniku spieszącym do Polski z dobrą nowi­ną. Proces beatyfikacyjny o. Juliusza nie został doprowa­dzony do końca, ponieważ na przeszkodzie stanęła kasata zakonu jezuitów.

Od czasu objawień ojca Juliusza Mancinelli wzrosła w naszym narodzie cześć Maryi. Królowie, hetmani rycerze, mieszczanie i cały lud często oddawali się jej jako słudzy i niewolnicy. W uroczystość Wniebowzięcia NMP 1628 roku Kraków ozdobił iglicę wieży kościoła Mariackiego pozłacaną koroną. W ten sposób jako pierwszy, dał zewnętrzny wyraz wierze w królowanie Maryi nad narodem.

W XVII wieku wiele burz przeszło nad Polską, ale i da­nych było wiele znaków specjalnej opieki Królowej. Maryja wciąż czekała na ofiarowanie jej państwa i całego narodu. Gdy pod nawałą potopu szwedzkiego Polska zdawała się ginąć, a król znalazł się na wygnaniu, biskupi polscy zgnę­bieni donieśli papieżowi: „Zginiemy, jeśli Bóg nie zlituje się nad nami”. Papież Aleksander VII odpowiedział pisemnie z całą mo­cą: „Nie! Maryja was wyratuje! Toć to Polski Pani. Jej się poświęćcie, jej się ofiarujcie, ją ogłoście Królową, przecież Sama tego chciała”.

Król Jan Kazimierz l kwietnia 1656 roku otoczony biskupami, senatorami w obecności legata papieskiego, wśród powszechnego wzruszenia wiernych, urzędowo i uroczyście ogłosił Maryję Królową Polski. Chwiejącą się na głowie ostat­nich królów koronę przeniesiono na skronie Matki Zbawi­ciela. Wtedy to po raz pierwszy, podczas publicznego od­mawiania litanii loretańskiej przez nuncjusza papieskiego, padło wezwanie; „Królowo Korony Polskiej”.

Tysięczne rzesze rycerstwa, mieszczaństwa i chłopstwa padły na kolana z pieśnią Pod „Twoją obronę”. Na tron pol­ski wstąpiła na wieki królująca narodowi Bogarodzica Dziewica Maryja! Rzym i całe chrześcijaństwo radowało się tym faktem, a kult Matki Bożej się pogłębił.

Obchody 400 – Lecia objawień o. Julisza Mancinellego

Bez kategorii Komentarze są wyłączone

W przygotowaniach do sobotnich obchodów 8 maja R.P 2010 w Koszutach Małych w parafii pw. św. Bartłomieja publikujemy fragmenty ze strony parafii nt. sanktuarium:

NMP Królowa Polski w Rokitnie i Koszutach Małych

Jej obraz w Koszutach przy Słupcy od r. 1737 należy do najstarszych kopii cudownego obrazu Matki Bożej w Rokitnie k/Gorzowa Wielkopolskiego. Do roku 1819 oba te święte miejsca były pod absolutną opieką Zakonu Cystersów z Lądu nad Wartą. Pan Bóg sprawił, że to właśnie oni w XVII i XVIII w. dali podwaliny pod wielką sławę Matki Bożej w opiece nad Polską; najpierw w znaku rokitniańskim, później w wielu innych jego kopiach, wśród nich zaś najsłynniejsza dzisiaj jest Matka Boska Licheńska, ale chronologicznie najmłodsza.

Król Michał Korybut Wiśniowiecki był jednym z najbardziej znaczących czcicieli archetypu rokitniańskiego. Tenże ostatni od marca do listopada 1672 znajdował się nawet pod jego bezpośrednią opieką, najpierw na zamku królewskim w Warszawie, a później wziął go też ze sobą pod Lublin kiedy nie było zgody w najwyższych ówczesnych gremiach państwowych. Zgodę i pojednanie przypisywano cudownemu wstawiennictwu Matki Bożej. Wtedy rycerstwo polskie z wdzięczności ufundowało Orła Białego, wyrzeźbionego w kości słoniowej z wyrytym napisem: Daj Panie pokój naszym dniom. Orła tego przypięto do srebrnej sukienki Madonny jako Wotum dziękczynne. Następnie  obraz wrócił do Rokitna przez Lublin i Poznań, gdzie cieszył się nadzwyczajnym nabożeństwem.

Ówczesna wielka sława rokitniańskiego wizerunku w opiece Matki Bożej nad Polską bardzo drażniła Prusaków przyszłych jej zaborców. Myślę, że właśnie to było powodem całkowitej kasacji Zakonu Cystersów w pruskim zaborze.

W Rokitnie, to godło Polski, mimo nacisków germanizacyjnych,  nigdy nie zostało usunięte z cudownego obrazu Matki Bożej zawsze Cierpliwie Słuchającej aż do tej pory. W czasach Bismarcka i szalejącego hitleryzmu przykrywano go jedynie rozetą z czerwonej wstęgi. To Rokitniańskie sanktuarium zawsze było w Niemczech bastionem polskości. Dziwnym też zbiegiem okoliczności, skądinąd zwyciężcy powstańcy wielkopolscy, niestety, zatrzymali się akurat na 5 km przed Rokitnem i Obraz pozostał poza granicami II-giej Rzeczypospolitej aż do 1945 r.

Dzisiaj również jest to coraz bardziej żywy znak naszego polskiego katolicyzmu w zachodniej części Polski.

NMP Królowa Polski w Koszutach Małych

Szczególna cześć dla Matki Bożej w koszuckim wizerunku została uaktywniona wraz z odrodzeniem się Polski w 1918 r., kiedy to wznowiona została parafia, bo do tej pory przez równy jeden wiek, kościół był filią sąsiedniej parafii Młodojewo. W okresie międzywojennym bardzo uroczyste były nabożeństwa majowe.  Wtedy pan Adam Szumigała, parafianin z Kluczewnicy, pełnił funkcję hejnalisty. Codziennie grał na trąbce w kościele na odsłonięcie Obrazu. Po majowym zaś wchodził na wieżę kościelną i z kolei grał pieśni maryjne zawsze inną na każdą z czterech stron świata. Echo jego muzyki docierało aż do samej Słupcy. Stamtąd też dość licznie przybywali słupczanie grupami lub pojedynczo. Był też w Koszutach czterogłosowy młodzieżowy chór śpiewający na różnych uroczystościach, często w połączeniu ze słupecką orkiestrą.

Tutejszy obraz Matki Bożej z Orłem okazał się szczególnym znakiem dla Polski w czasie II-giej wojny światowej, kiedy to mocno przeszkadzał hitlerowcom. Z tego względu postanowili oni zlikwidować w ogóle miejscową parafię. Konsekwentnie bo w ok. 90% rozebrali zabytkowy drewniany kościół. Z tego na chórze do dziś pozostał bardzo mały fragment starej polichromii ze starej świątyni.

Także cmentarz grzebalny miał przepaść. A był on wtedy otoczony pięknym ceglanym parkanem podobnym do obecnego w Lądzie. Owe ogrodzenie hitlerowcy całkowicie rozebrali a cegłę wywieźli.

Do tych zniszczeń Niemcy przystąpili jesienią 1941 roku. Dosłownie w ostatnim momencie dwie parafianki: Kazimiera Siwińska gospodyni z Koszut i Helena Czekalska, panna i tercjarka z Kluczewnicy, z narażeniem życia postanowiły Obraz wynieść z kościoła. Najpierw na krótko ukryły go na cmentarzu grzebalnym w grobowcu rodziny Józefowiczów. Józef z tej rodziny zmarł w Warszawie w 1938 r. Był tam znanym lekarzem stomatologiem i testamentalnym darczyńcom dla Parafii Koszuty. Później obraz, przez jakiś czas był w domu pani Heleny. Ostatecznie i już do wyzwolenia, pod bezpośrednią opieką samej pani Kazimiery, ale w miejscu jej przesiedlenia na sąsiednią wieś do Koszut Parceli, gdzie obecnie mieszka p. Zenon K.

Zaraz po wyzwoleniu Obraz nie mógł wrócić do kościoła, bo praktycznie takiego już nie było, i został umieszczony na plebani. Tutaj przy nim odbywały się nabożeństwa. Mimo powojennego ubóstwa, parafianie z wielkim zapałem przystąpili do odbudowy swego drewnianego kościoła na dawnym miejscu. Obraz wrócił na swe centralne położenie w głównym ołtarzu. W całkowicie już nowej nastawie ołtarzowej wznowiono sanktuaryjny sposób  odsłaniania i zasłaniania Go wizerunkiem św. Izydora Oracza. Przed wojną tą zasłoną był obraz św. Bartłomieja, patrona parafii, który później zaginął.

Tak w rokitneńskim, jak i w koszuckim wizerunku wyeksponowane jest prawe ucho przypominające, że Maryja jest Matką Cierpliwie  Słuchającą. O tej rzeczywistości przekonani są moi parafianie i podają bardzo wiele przykładów z własnego życia, czy najbliższych, jak modląc się przed tutejszym cudownym obrazem doznali wielu łask, szczególnie na zdrowiu i to czasem sytuacjach po ludzku beznadziejnych. Znam takie osobiście. Poza tym lokalna historia wskazuje, że obecność Maryi w tym znaku skutecznie wychowywała w tej okolicy nie tylko moich parafian do ofiarności na rzecz Ojczyzny, dla Polski, łącznie z darem życia. Dzisiaj o wdzięcznej pamięci świadczą specjalnie ufundowane tablice z nazwiskami.

W ubiegłym i jubileuszowym roku w uroczystości NMP Królowej Polski wziął udział w Koszutach ks. Tadeusz Kondracki, obecny kustosz sanktuarium w Rokitnie. Uroczystej sumie przewodniczył ks. Bp Czesław Lewandowski. W obecnym 2001 roku wracam do fundamentów naszej parafialnej wspólnoty, którą jeszcze w średniowieczu zapoczątkowali ojcowie cystersi. To oni w 1720 ufundowali tutejszy kościół, a wkrótce w nim umieścili słynący do dziś łaskami cudowny obraz Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej z Orłem.

Niedawno została odnaleziona półtorametrowej wysokości figura jednego ze świętych biskupów cysterskich. Najstarsi parafianie pamiętają jak przed hitlerowskim zniszczeniem świątyni były takie dwie białe figury świętych biskupów w głównej nastawie ołtarzowej obok obrazu Matki Bożej.

WordPress - Hosting: Twój hosting - Skórka: N.Design Studio - Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj się